piątek, 20 lutego 2015

Dialogi z Kotem

- Nie! Nie będziesz teraz czytać, bo będziesz mnie miziać. - po czym następuje przedreptanie z drugiego końca łóżka wprost na moje kolana, włączenie trybu "MryRrRrRr...", ugniatanie kołdry i rozlokowanie swej puchatości na całej powierzchni moich ud, żeby maksymalnie utrudnić dostęp do trzymanych w ręku kartek.
- Aha.

- Chodź, pooglądamy film. Mam "Hobbita".
- Wiesz co? - obrzuca mnie wymownym spojrzeniem, ostatnim tego wieczoru, bo od tej chwili widzę już tylko jego dostojny zad.

Chwila kontemplacji w pościeli po przebudzeniu. Czuję, że coś po mnie idzie. Chwilę później przytula się do ramienia.
- Wiem, że wolałabyś jego. Jego nie ma, ale przecież jestem ja. - zdaje się mówić.
- Och, nie przesadzaj. Rano wolę Ciebie. Przynajmniej dopóki nie zmyję snu z powiek i nie przepłuczę buzi... Ty też byś mógł.
--------------
Ciemna noc, rozczulanie się, zalewanie łzami, roztęsknienie wielkie, czyli opłakiwanie mężczyzny. Z twarzą w kocim futrze składam zażalenia do wszystkich bóstw świata, aż do momentu, w którym uzmysławiam sobie, że muszę przestać, zanim zamoczę (i zasmarkam) całego kota.
- Ja cierpię! A Ty nawet nie reagujesz. Totalna ignorancja z Twojej strony...
- Głupia. Ja Ci po prostu pokazuję, że facet to nie jest coś, czym warto się aż tak przejmować.
- Ale on czyta książki i kocha koty...
- A to co innego. Płacz!

1 komentarz: